Tego nikt w Tajlandii o królu nie powie. On jest nietykalny i niekrytykowalny, choć władza jego jest dość reprezentacyjna. Piszę o nim bo 5go grudnia były jego urodziny. Można było się spodziewać, że będą korki i tłumy większe niż na co dzień, wobec tego zdecydowałem się wydać trochę grosza (450BHT) i zamówiłem na ten dzień w jednej z agencji turystycznych wycieczkę jednodniową do „Pływający targ” oraz „Most na rzece Kwai”.

Miasto było już od paru dni przystrajane na tę okazję. Większe ulice czy skrzyżowania ozdobiono wizerunkami króla lub pary królewskiej. Co ciekawe, Tajowie wolą się oszukiwać i pokazują zdjęcia króla za młodu. Ten obecny jest już stary, siwe włosy nie pasują do podobizny sprzed kilkunastu może lat. Wszędzie widac pana w średnim wieku, czarne włosy, groźna stanowcza mina. Impreza właściwa odbywała się na zieleńcu Sanam Leang przed zespołem pałacowym. Kiedy byłem na pływającym targu były przemowy. Zdążyłem wrócić z wycieczki, się odświeżyć i ogarnąć, przemowy nadal trwają. Kiedy schodziłem żeby coś zjeść, kończyły się krótkimi fajerwerkami. Ponieważ Khao San leży blisko tej imprezy, widać było setki lampionów wzbijających się w powietrze z tego placu. Widok niezwykły a swoją drogą też niezły biznes, bo mnóstwo turystów też chciało puścić swój lampion.

Nie będę powielał przewodników mówicych czego wolno a czego nie wolno mówić i robić w Tajlandii. Heh ale króla krytykowac nie wolno. Jeśli przełożymy to na polski grunt, to król będzie miał podobne uprawnienia co nasz prezydent. Jest królem od 1946 roku bez przerwy. Współpracował z wieloma różnymi rządami. No ale sytuacja jest inna niż u nas. Gdyby PiSowcy spróbowali tylko  w Tajlandii publicznie wyzwać króla od zdrajców i konfidentów, to pięść po nosie byłaby najmniejszą z wymierzonych kar. Nie ma mowy o urządzaniu cyrku przed pałacem prezydenckim (czytaj murami pałacu króla). Król jest władzą symboliczną, ale też najwyżej jest ceniony pośród ludu. On jedna zwaśnione strony, uruchamia różne programy społeczne. Nie podważa się jego autorytetu, choć mi się wydaje, że gość się już mało stara. Tak więc obywatele Polacy „niezależni” cieszcie się, że jednak żyjecie w Polsce.