Kiedy miałem dość Ko Chang, zdecydowałem się spakować i pojechać do następnej wyspy na wschodnim wybrzeżu – Ko Samet. Te dwie wyspy dzieli jakieś 250km. Ko Samet leży bliżej Bangkoku, ale i tak dwa razy dalej niż Pattaya, więc nie ma nawału tłumów. Statki odchodzą z miejscowości Ban Phe na stałym lądzie. przy czym są dwa molo (mola?). Firm przewozowych jest wiele. Trzeba uważać żeby nie dac sić naciągnąć. Ja zapłaciłem 50BHT w jedną stronę i to i tak dużo, bo potem w porcie widziałem łodzie z napisem 30BHT. No ale byli też tacy co zapłacili 150 w dwie strony, no cóż….DSCF6517
DSCF6520To o wiele mniejsza wyspa w porównaniu do poprzedniej, ale chyba podoba mi się bardziej.
Przede wszystkim ma 7 km długości i może 4 km w najszerszym miejscu. Ma niesamowite plaże. Białe i piaszczyste. Piasek jest mega drobny. Chyba tylko White Sands na Ko Chang mają podobny. Z rzadka są wtrącenia grup skał, ale to tylko dodaje urokowi tego miejsca. Przy czym mniej więcej o 10 rano jest przypływ a o 10 w nocy morze cofa się o kilkadziesiąt metrów, odsłaniając piasek poniżej tych skał i dając okazję do spacerów brzegiem przez kilka kilometrów. Z resztą mało kto jest na plaży o 10 rano :))


Minusem mogą być ceny zakwaterowania, bo rzadkością są kwoty 250BHT za pokój, Jest mnóstwo różnych chatek z werandą, z wentylatorem lub klimatyzacją, wspolną łazienką lub prywatną, nawet moze być lodówka. Problemem jest też komunikacja po wyspie. DSCF6598Droga z północy na południe jest bardzo zła, fragmentami dobra. Jazda skuterem po wybojach i stromych równie pourywanych bitych nawierzchniach jest trudna. W większości lokalsi poruszają się tam SUVami jeśli muszą. Jedyny asfalt jest w samym miasteczku, 1,5 km długości.
To pewien paradoks. Chcą mieć turystów i wysokie ceny noclegów, ale są tak leniwi, że nie mogą nawet szlaku wzdłuż głównej plaży wyrównać i uporządkować.
Tak, to chyba kwintesencja wszystkiego. Na Ko Samecie lokalsi są leniwi, od małego uczeni zdzierania kasy „no bo przecież turysta z zachodu (farang) przyjedzie i i tak zapłaci”.
Przykład? Nie widziałem chyba większej bezczelności jeśli chodzi o podwózkę. Za 2 km przejazdu z zachodniej plaży do wschodniej chcieli 250BHT. To było po zachodzie słońca. Myślą, że człowiek chociaż zmęczony to jest taki leniwy, że nie podejdzie. Dla porównania – 27km między miastami takim samym wozem zapłaciłem 25BHT bez targowania. Ratunkiem są skutery. Takie same jak na innych wyspach, jednak tu mają bardziej agresywny bieżnik. Za dobę płaci się ok 300BHT. Z praktyki mogę jednak powiedzieć, że nie trzeba tego skutera. Na każdej plaży jest tak samo super nie trzeba pchać się w najbardziej południowe plaże, a przejść się brzegiem tudzież ścieżką w ulubione miejsce to sama przyjemność.
Wyspa mimo swego piękna jest uzależniona od dostaw z lądu. Woda nawet do najdalszego hotelu dostarczana jest beczkowozem. W łazience mojego ośrodka jest takie info z prośbą o oszczędzanie prysznica. Podobnie z każdym innym produktem. Swoje pojazdy do transportu wykorzystują jak farangów – czyli na maksa. Zaskoczony byłem, jak w porcie zobaczyłem z 6 opakowań klimatyzacji na jednym, cherlawym motorze trójkołowym. Ciekawe czy jechali potem po ubitej drodze🙂