Kiedy turyści jadą z Laosu do Kambodży, zazwyczaj przeskakują tę miejscowość. Albo wysiadają w Stung Treng żeby od razu jechać do Ban Lung lub jadą bezpośrednio do Siem Reap. To też błąd. Na wielu odcinkach pomiędzy Kratie – Phnom Penh – Siem Reap droga obecnie jest poszerzana i przygotowywana do położenia nowej warstwy nawierzchni. Jazda nie jest ani przyjemna ani krótka. Stąd też Kratie jako przystanek jest dobrym rozwiązaniem.

Jak przyjeżdża się autobusem do jakiegoś miasta w Kambodży, „Lazy Bastards” oblegają go niczym komary. Przecisnąć się trudno, nie mówiąc o nieskończonej ilości odmów jakie trzeba wypowiedzieć. W Kratie spławiałem ich mówiąc, że muszę iść najpierw do bankomatu. Tylko jeden za mną wciąż podążał kusząc wieloosobowym pokojem za 2$. OK przyjdę zobaczę. Potem spotkałem jeszcze jednego gościa, Hiszpana, który również próbował namówić mnie na pokój za 2$.  Ok sprawdzę oba. Okazało się, że goście ze sobą konkurują. Ba, nawet mają hotele obok siebie. Ostatecznie w kategorii jakości pokoju wygrał MEKONG Hostel & Restaurant, bo w Silver Dolphin Guesthouse to była po prostu kafelkowana podłoga + cienki materac. Za to Silver Dolphin ma happy hours na drinki za 1$🙂 Tak więc piliśmy u sąsiada mieszkając u Hiszpana🙂 Hiszpan – Andres ma ojca z Polski, więc jednego wieczoru po bratersku również opróżniliśmy Wódkę Kapitańską z Polmosu. Hmm, miły akcent w środku Azji.

No, ale abstrahując od wieczorów. Mekong Hostel ma tanie łóżka w pokoju 8-mio osobowym. Czysty pokój, czysta łazienka, ręcznik w cenie.  Hotel położony jest 200m od targu i ze 300m od dworca autobusowego. To niewielka miejscowość. Poznałem tam Barta – gościa z Belgii, który przyjechał tu na rowerze! Zajęło mu to 9 miesięcy. Za dolara wynająłem rower w pobliskiej wypożyczalni i razem pojechaliśmy zbadać punkt oglądania delfinów słodkowodnych 16km od miasta.

Na miejscu porażka, żądali od nas 9$/osoba za samo stanie przy brzegu i spoglądanie, nieważne czy weźmiemy łódź czy nie. 100m dalej znalazłem przejście w lesie do brzegu. Nic wielkiego. Nie jestem wielkim fanem delfinów słodkowodnych, więc te ułamki sekund kiedy wynurzały się, żeby zaczerpnąć powietrza to dla mnie trochę za mało.

Na pociechę znaleźliśmy 1km dalej fajne miejsce na spędzanie popołudnia. Ktoś wpadł na pomysł aby postawić zadaszone domki na Mekongu, który w tamtych okolicach rozpływa się szeroko wśród płycizn. W zasadzie, miejsce jest odwiedzane przez lokalsów. Wstęp 2500Riel. My też mieliśmy swoje hamaczki i browary za 2500Riel. Nic tylko leżeć i gadać. Fajne miejsce, ale nie sądzę, żeby stało się atrakcją turystyczną🙂 Jest jeszcze jedna atrakcja – Wat Sorsor Muoy Roi – 25km dalej, ale już nie chciało się nam jechać. Kratie jest fajne na chwilę, to przystanek i takim chyba pozostanie.