Koh Kong (miasto) znajduje się na wybrzeżu Kambodży, 9 km od granicy z Tajlandią. Dlatego głównie pełni rolę przystanku. Niestety przewodniki o nim wspominają jako punkt z którego można wypłynąć do wyspy Koh Kong.

Nikt nie powie, że nie ma tam miast dla turystów. Praktycznie cała wyspa jest parkiem. Znajduje się tam 6 plaż, z których tylko jedna (nr 6) posiada parę bungalowów do wynajęcia za nie byle cenę.

Generalnie co można zrobić to wynająć łódkę na 1 dzień (23$/osoba tam i spowrotem + lunch). Przed zakupem biletu upewnijcie się na które plaże zostaniecie przewiezieni. Najlepsza to bodaj nr 3. Wybrać też trzeba dobrą pogodę. Przy wiatrach z S-W, jest wysoka przybojowa fala i goście w ogóle nie są w stanie przybić do przystani. Ja się upewniałem, obiecywali plażę nr 3, a i tak zostałem orżnięty. Zawieźli nas na plażę 6 tłumacząc się, że musieli dowieść 3 osoby do bungalowów, a jest fala przybojowa i w ogóle ciężko dostać się na brzeg to juz tam zostaliśmy. Bullshit. Cały posiłek był już tam przygotowywany. Od razu
wiadomo było że będzie to plaża nr 6. A co do fali – w przypadku dużej fali goście nie mają rezerwowej przystani w tej zatoce, podpływają do takiej skały na boku i każą wszystkim iść po śliskich skałach do brzegu, a potem 15 min przez las. Oni sami – mimo, że pływają zawodowo, czasami robią tak, jakby nie mieli pojęcia o obsłudze lin i łodzi motorowej w porcie. Natomiast na lunch nie można się skarżyć. Była ryba, krewetek do porzygu, kurczak, ryż, ananasy. Droga do i z wyspy przecina lasy namorzynowe, więc tyle pożytku, że jeszcze i to zobaczyłem.

Poza tą wycieczką, organizowane są oczywiście dwudniowe trekingi do wodospadu z noclegiem w dżungli (35$). Trochę dużo za samodzielne pocenie się:) Pierwsza część trekingu zaczyna się jazdą łodzią w górę rzeki. Nie skorzystałem i na dodatek dowiedziałem się, że da się mocniejszym motocyklem spokojnie dojechać w jeden dzień do tego wodospadu i wrócić. Podobno trekingowe wycieczki siedzą przy wodospadzie do 12, a potem ma się okolicę tylko dla siebie🙂

Podsumowując: uważam za mój błąd, że pojechałem do Koh Kong i nie zostałem w Sihanoukville. Te same 20$ mogłem wydać na transport na wyspę Koh Rong i byłoby lepiej.