Jakby mi było mało parków narodowych, zdecydowałem się pojechać z Ban Ta Khun do Morskiego Parku Narodowego Ko Surin. Są to wyspy na północno zachodnim wybrzeżu Morza Andamańskiego, blisko granicy z Birmą. Liczyłem na to, że nie będzie tak wielu turystów, bo większość uderza na wyspy Similan. Liczyłem też, że uda mi się zanurkować i zobaczyć rekiny wielorybie, z których to miejsce słynie:)

Najpierw bajecznie łatwy autostop, który dowiózł mnie praktycznie na samo wybrzeże, ba do bram biura Parku i przystani promowej w jednym. Potem było już gorzej. Nurkowanie – owszem da się, ale trzeba mieć uprawnienie Advanced Diver, bo „Skała Richelieu” schodzi głebiej niż 18m. Mój błąd – mam tylko OWD, trzeba było zrobić drugi kurs na Ko Tao! Po drugie, wyjazdy nurkowe sa na co najmniej na 3 dni i zaczynają się od 19000BHT! Firmy zarządzane są przez…Niemców – czemu ja się nie zdziwiłem cenom… Pozostało mi popływac z fajką w magicznych zatoczkach Ko Surin. Ale, ale – najpierw trzeba tam dopłynąć – to 40km a dowożą tylko szybkie motorówki. Agencje mają stałą cenę 1900BHT w dwie strony. Jedna oferowała 1700BHT + można zostać na wyspie i podrzucają za free do takiej dalszej plaży – agencja Sabina Tours. Poza tym Park ma swój cennik:
wstęp – 400BHT farang, 100BHT Taj; nocleg w wynajętym namiocie – 350BHT, nocleg w swoim hamaku/namiocie – 80BHT, wypożyczanie fajki 40BHT/pół dnia, płetw – 50BHT/pół dnia. Jedzenie w restauracji na wyspie ok 100BHT. Woda jest za free.

Ależ mnie bolało, jak płaciłem:) Ale chciałem zobaczyć te wyspy, być może już nie wrócę w tamte rejony. Bilet był na następny dzień. Nie pozostało mi nic tylko znaleźć nocleg. W tamtym  rejonie nie było hosteli. Najbliższy nocleg jest miejscowości Khura Buri – to jest właściwe miejsce wypadowe, odległe o 7km od przystani. Nie, pozostałem tu, znalazłem gościnne miejsce na rozłożenie hamaka z dostępem do toalety i prysznica za free. Następnego dnia główny plecak zostawiłem w biurze Sabina Tours a sam z zestawem na 2 dni popłynąłem na wyspy. Na samych wyspach istnieją dwa pola namiotowe: jeden na głównej plaży Mai Ngam Bay, drugi na Ao Chong Kaad (obie na północnej wyspie). Ja uderzyłem do tej dalszej – Ao Chong Kaad.

Kiedy wszedłem pierwszy raz na plażę pomyślałem – oto nowa definicja raju! Przepięknie jest na każdej z obejrzanych przeze mnie plaż na Ko Surin. Prawie pusto, osób na plaży było ze 20. Jakieś dwie młode Niemki opalają się topless:) Świetny piasek, woda błękitna. Zatoczka wielka, ale też płytka. Wchodzę – woda jakaś taka w zatoce aż za ciepła, zupa po prostu.
Same pola są dobrze zorganizowane. Dziwi tylko ogromna liczba pustych namiotów porozstawianych wzdłuż plaży. Ja miałem hamak z moskitierą i znalazłem sobie świetną miejscówkę w cieniu palm. Spotkany Niemiec opowiadał mi, że parę lat temu było inaczej. Teraz prywatna firma zajęła się wynajmem i poustawiała to badziewie. Chyba czekają na tajskie wakacje, ale nie wierzę, żeby aż taki gąszcz namiotów był potrzebny. Dalej Niemiec powiedział coś o wiele istotniejszego: ze 3 lata temu na Morzu Andamańskim panowały rekordowo wysokie temperatury wody. Ponieważ rafa jest bardzo wrażliwa na temperaturę, została zabita w strefie przybrzeżnej. Problem dotyczy Ko Surin, Similan, Krabi + Ko Phi Phi + pewnie inne wyspy w okolicy. Po prostu wypływasz na zatokę a tam korale szare i bure – martwe. Sprawdziłem osobiście następnego dnia wykupiwszy wycieczkę po nurkowych zatoczkach wokół wyspy południowej (100BHT). Gość ma rację, rafa powoli się odbudowuje. Widać czasem kolorowe rybki, jednak nie ma tej flory i fauny co na Ko Tao. Nie ma zwierzątek Christmas Worm Tree, które mnie tak cieszą. Najlepsze miejsce nurkowe zostały zamknięte przez rząd aby rafa się odbudowała.

Byłem zawiedziony i wkurzony na tajskie agencje turystyczne. Mam ochotę klnąć na nich. Na ich jawne oszukiwanie, wmawianie jakie to super wyspy. Jasne, były nimi 3 lata temu! Każdemu kto chce tam jechać, żeby snoorkować mówię: zaczekajcie parę lat aż rafa się odbuduje. Nikt wam nie powie jaka jest rafa, ważne żebyś się skusił i wydał kupę pieniędzy. Skała Richelieu podobno żyje. Podobno ludzie widzieli i rekiny i manty.

Nie zmienia to faktu, że moim celem było oglądanie świata podwodnego przy brzegu a nie leżenie na plaży. Z resztą ile można leżeć na plaży? Każdy, nawet najpiękniejszy raj jest w końcu nudny, jeśli człowiek nie ma zajęcia. Byłem tam 30 godzin, wystarczy!