Jaką koszulkę ubrać? Takie pytanie powinni zadawać sobie obecnie turyści kręcący się po Bangkoku i chyba ogólnie po Tajlandii. A w czym w ogóle tkwi problem? Otóż obecnie Bangkok przeżywa zalew przyjezdnych Tajów, którzy biorą udział w demonstracjach i protestach liczących kilkaset tysięcy uczestników. Korki i brak taksówek w stolicy to najmniejszy obecnie problem (dla turystów). Tajlandia ma teraz problem, największy polityczny problem od 2006 roku.

Demonstracja Bangkok

Zaczęło się od tego że pewien policjant imał się różnych biznesów, ale wszystkie upadały. W końcu założył AIS, która w założeniu miała być firmą wynajmującą komputery i jakimś dziwnym trafem wygrała ona przetarg dla wojska związany z telefonią komórkową. Wkrótce stała się największym operatorem telefonii komórkowej w Tajlandii.

Potem w 1998 założył swoją populistyczną partię, z którą wygrał wybory w 2001r i stał się premierem. Thaksin Shinawatra bo o nim mowa w 2005r zdobył reelekcję. W międzyczasie jego AIS i inne spółki córki rozrosły się w korporację „Shin”. Problem zaczął się w 2006, kiedy rozpoczęły się oskarżenia o korupcję, ograniczanie wolności słowa itd.  Potem wybuchł skandal kiedy, sprzedał swoje udziały w Shin Corp. singapurskiej firmie za 73mld baht i zrobił to unikając podatków dzięki kruczkom prawnym. Zaczęły się publiczne protesty, z czasem premier ustąpił ze stanowiska i wyjechał w podróż zagraniczną🙂 W między czasie w kraju nastąpił przewrót wojskowy, a Trybunał Konstytucyjny zdelegalizował jego partię. Majątek jego i jego rodziny zajęto (ok 76mld baht).

Na wygnaniu

Na gruzach poprzedniej partii zbudowano nową (PPP). W 2008r Sąd Najwyższy uznał go winnym w 4 kolejnych sprawach o korupcję. Thaksin poprosił Wielką Brytanię o azyl polityczny, którego ta nie przyznała. Znalazł się przez Niemcy, Nikaraguę w Dubaju. Jakoś udało mu się schować 100mln dolarów, które teraz zaczął prać i inwestować poza Tajlandią. Sąd najwyższy znów zdelegalizował partię Thaksina, ale ta odrodziła się w postaci Pheu Thai Party i ta istnieje do dziś.

Na dodatek jego zwolennicy utworzyli Zjednoczony front na rzecz Demokracji przeciwko Dyktaturze – UDD („Czerwone Koszulki„).

Ten człowiek, mimo że na wygnaniu, zaczął jątrzyć w kraju. Podjudzał zwolenników, dziękował im za wsparcie, przecież on jest niewinny. A ci jak kury za ziarnem…  Wiele „Czerwonych koszul” zginęło podczas tłumienia protestów w 2010r.

W 2011 następują wybory w których wygrywa… Pheu Thai Party! Pod wodzą?? Siostry Thaksina – Yingluck Shinawatra!

Nepotyzm cz. II

Siostra była prezesem operatora komórkowego AIS od 2002r. W 2011 stała się kandydatką na premiera z ramienia partii PTP (finansowanej przez Thaksina). Partia wygrała (no bo była „opozycyjna”).

Pominę ostatnie dwa lata. Miesiąc temu rządząca Pheu Thai Party wymyśliła ustawę, będącą amnestią stosowaną do przestępstw politycznych popełnionych w czasie przewrotu  do 2004r wstecz  (ale nie dam głowy).  Sejm większością głosów przyjął. Co było konsekwencją ustawy?

Nie tylko Thaksin zostałby oczyszczony z zarzutów, ale również jego dobre imię miałoby zostac przywrócone, a zajęty majątek zwrócony! To mogłoby również mu otworzyć drogę do premierostwa.

Finał

Tajowie wyszli tłumnie na ulice by zaprotestować przeciwko amnestii. Przeciwnicy rządu, to nie zawsze opozycja, to raczej zwolennicy króla, którego większość szanuje –  stąd żółty kolor koszulek. Takie same koszulki Tajowie ubrali rok temu, kiedy król miał urodziny (Most na rzece KwaiKról jest nagi) . Senat odrzucił ustawę, ale wróci ona do niższej izby i może ona znów ją uchwalić za 180 dni.

Ale protesty nie ustały i sytuacja wcale nie jest dla Tajów oczywista. Bangkok nawiedzany jest przez zwolenników jak i przeciwników rządu.

O ile Żółte Koszulki sprzeciwiają się obecnemu rządowi w ogóle, mają dość korupcji i nepotyzmu, to zapominają jednak o krwawych ofiarach z 2010r. Zapominają, że obecna opozycja też ma swoje za skórą. Nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Nikt  z ówczesnego rządu nie poszedł siedzieć.

Z drugiej strony Czerwone Koszulki skupiają się najwyraźniej na osobie ex premiera Thaksina, jako symbolu osoby, na którą kolokwialnie „system się uwziął”. Nie pamiętają jego rzeczywistych win i co ironiczne, nie pamiętają o swoich ofiarach. Nie żądają osądzania winnych śmierci. Jest to więc dość pokrętne pojęcie sprawiedliwości.

Tak więc cały spór obecnie skupia się na osobie człowieka, który nie jest tego wart i chyba nie ma osoby w Tajlandii, która potrafiłaby oddzielić te dwa wątki całej historii.

Jaka jest rada dla turystów? Nie wiadomo czyjego zwolennika spotkamy. Można powiedzieć, że w rejonach rolniczych i biedniejszych dominują zwolennicy populistycznego rządu (Czerwone Koszule). Nie mniej jednak lepiej założyć białą koszulkę🙂